Dom

Pierwszy chleb sezonu: jak dom budzi się po zimie

Kiedy ulice Kazimierza znów wypełniają się spacerowiczami, w naszym domu zaczynają się cicho prace. Opisuję, jak wyglądają pierwsze dni po zimowej przerwie.

Z kalendarza domu

Od czego zaczynamy, kiedy robi się cieplej.

Najpierw piec. Norbert przychodzi kilka dni przed otwarciem i rozpala w nim ogień na próbę. Sprawdza ciąg, kontroluje cegły i czeka, aż temperatura się ustabilizuje. Jeśli coś jest nie tak, zawiadamia kominiarza, który zna ten komin od trzydziestu lat.

Potem zakwas. Wiesław wyciąga z chłodnej spiżarni słój, który przez zimę odpoczywał, karmi go mąką i wodą, i przez tydzień codziennie sprawdza, czy rośnie. Kiedy zakwas zaczyna pachnieć jabłkami, wiadomo, że można piec chleb.

Ja w tym czasie chodzę po sali. Sprawdzam stoły, wymieniam żarówki, układam talie. Jadwiga przegląda sukno i, jeśli trzeba, każe je wymienić na świeże. Karolina układa listę rezerwacji na pierwsze tygodnie i dzwoni do tych, którzy zapisali się jeszcze zimą.

Ostatniego dnia robimy próbną kolację dla zespołu. Siadamy przy jednym stole, jemy zupę, kroimy chleb i rozmawiamy o tym, co poprawić. Potem gasimy światło w kuchni i zostawiamy lampę nad schodami. Dom jest gotowy.

W tym roku zakwas wyszedł wyjątkowo dobrze. Wiesław mówi, że to zasługa dłuższego odpoczynku i chłodniejszej wiosny, a Norbert uważa, że po prostu piec się stęsknił.

Kamienna arkada prowadząca na oświetlony dziedziniec o zmierzchu
Co się zmienia

Wiosna w domu przy Senatorskiej.

Dłuższy dzień

Wiosną kolacje zaczynają się trochę później, bo światło sięga do wieczora. Goście siadają przy oknach i patrzą na ulicę. Na piętro wchodzą dopiero po zmroku, kiedy lampa nad środkowym stołem zaczyna lepiej świecić.

Więcej rodzin

Przybywa rodzin z dziećmi, które przyjeżdżają na wycieczki. Dla nich w niedzielę Wiesław piecze koguty z ciasta, a kelnerki rozdają je na deser. Dzieci siedzą przy oknie, rodzice wchodzą na piętro po kolei.

Zasady te same

Zasady na piętrze nie zmieniają się z porą roku. Wstęp od osiemnastu lat, żetony bez wartości, gra tylko na miejscu. Zmienia się tylko liczba gości i godzina, o której trzeba zapalić lampę.

Pierwszy wieczór

Pierwszy wieczór po przerwie bywa niezręczny. Wszystko wygląda dobrze, ale w sali brakuje ludzi. Jadwiga tasuje karty dla samej siebie, Wiesław zagląda z kuchni, a ja stoję przy drzwiach i czekam. Gdy wchodzi pierwszy gość, całe napięcie znika.

Ostatnie przygotowania

Na koniec zostaje porządek: szorowanie podłogi, polerowanie klamek, układanie obrusów. Karolina rozwiesza na tablicy w holu program na pierwsze tygodnie, a ja sprawdzam, czy lampy palą się równo. Dopiero wtedy otwieramy drzwi.